Dzień jak co dzień, szkoła.
a jutro mikołajki i ta nadzieja, że dostanę coś fajniejszego niż perfumy kurde.
Stoję dzisiaj w kasie z Justyną w stokrotce i za nami stoi facet, gdzieś po 50.
Dziewczyny , bądźcie grzeczne, bo mikołaj was nie odwiedzi.... - zagaduje.
Mikołaj nie istnieje - powiedziała dumna Justyna i stoi dalej.
Jak nie istnieje, jak do mnie przychodzi?
Nie minęło 5 minut, a facet tyca Dżastin w plecy.
Co to jest? bo nie widzę bez okularów, a tu leżało.
No nie wiem czy to coś słodkiego - mówi z uśmieszkiem facet.
Na co moja przyjaciółka ze stoickim pokojem
To prezerwatywy, proszę pana....
W weekend mama wyjeżdża na zawody. Będzie spoko, bardzo spoko. Byłam dziś z ojcem na obiedzie, gadaliśmy długo i zawzięcie i tak, wstępnie się dogadaliśmy.
Jeśli tylko do końca dogadam się co do mieszkania.
Będę mieszkać w Warszawie.
Będę słoikiem.
Będę jeździć do szkoły tramwajem.
I będzie dobrze.
Musi być.
Daleko od tego parszywego miasta i tych mord.
a co? kto bogatemu zabroni?
Miałam ochotę pouczyć się do historii i serio, wyciągnęłam książkę i zeszyt by porobić dodatki, a wtedy dotarło do mnie, że sprawdzian w poniedziałek.
Cóż za zbieg okoliczności.
"a gwiazda nie zastanie nas już we śnie"
