Telefon dzwoni , to co?
Cisza w słuchawce, kto to?
to ja.
Nadzieja.
Cały dzień zabiegany. Szkoła, szkoła, szkoła.
A potem wszystko co się może przyśnić, kolorowe kwiaty wiśni.
Przyjechał po mnie Łukasz, zawiózł mnie do Auchana poznosił moje humorki, zabrał do maka i do białej po walony prezent dla Kingi na mikołajki, ale prezent jest i w sumie mi się podoba.
Nie narzekam, a wieczór?
Nie pytajcie, jak łatwo wszystko się pieprzy.
Jak łatwo dowiedzieć się prawdy o kimś.
Bo może faktycznie Cię nie znam?
Możliwe.
i wiesz co?
tak bardzo nie chce Cię już znać.
TAK BARDZO.
Tylko ja wiem, co jest w mojej głowie, a nie jest źle. Jest dobrze, już wiem co mogę robić, a czego nie i tak bardzo pragnę uciec do Warszawy, do innego życia, do innej mnie.
Musi wypalić, przecież dam radę.
Co raz częściej bolą mnie nerki, co raz częściej serce dziwnie mi bije.
i zapominam leków.
i nie wiem czemu zapominam.
ale zapominam
a może się to źle skończyć.
ale dam radę.
bo kto da?
jak nie ja?
Wszystko co się może przyśnić, kolorowe płaty wiśni.
Ukradzione echo z lasu.
moja niechęć i brak czasu.
Mam dość jego, humorków i wszystkiego co z nim związane.
Tak bardzo się cieszę , że już zniknął.
Już nie czuję nic.
czuję niechęć.
obrzydzenie.
bezdech.
kompletnie wyjebane.
Moja bezuczuciowość niekiedy się przydaje
Idę zjeść zaraz
zostało dużo żarcia po imprezie.
jest co szamać.
POOOZDRAAWIAM ŁUUKASZAA ! :*
Ale tak na koniec.
mam dość.
dość
d
o
ś
ć
.
twoje zdanie jebie mnie tak mocno, że prawie doszłam.