Wkurwiam się.
Tak bardzo się wkurwiam.
Tak bardzo mnie wszystko wkurwia.
Początek dnia całkiem całkiem.
Szkoła, sprawdzian z Matmy który nie był jakiś super zły.
Historia, ociepanie...
nie wstawię Ci jedynki ołówkiem jak zawsze tylko teraz długopisem.
nie wstawię Ci jedynki ołówkiem jak zawsze tylko teraz długopisem.
...
heloł?
przepraszam bardzo?
kiedy jakąkolwiek dostałam?
...
5, 4-,5,3,4...1?
aha.
To spoko, religia, granie z Madzialeną w jakąś dziwną grę, ale lubię ją.
W sam raz na nudę.
A potem czekaj kuźwa na napisanie sprawdzianu bo nauczycielka rzekła
"mam lekcje"
to nic, że przecież na naszych lekcjach często ktoś jest i pisze jakieś szajse.
CZEKAJ BO TAK.
Zaczynam wątpić w ludzi, spędziłam godzinę w bibliotece. Może nie uważam biblioteki za święte miejsce, ale kuźwa, chciałam się pouczyć, a co słyszałam?
"zamknij ryj", "umrę", "pożycz mi ołówka", "znam go!", "wiem gdzie on mieszka"
Serio?
Tak bardzo mnie to...
nie interesuje.
Mieszkanie w Warszawie co raz bliżej.
a teraz?
teraz szukamy mieszkania.
a co?
STAĆ MNIE BANANY.
cytacik :
,, Uczucie nienawiści znika tak gdzieś w połowie opróżnianej strzykawki",
